Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkolenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkolenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lutego 2010

Szkolenie

Właśnie zakończyliśmy kurs pt. "Posłuszeństwo w stylu wolnym" w ośrodku szkolenia "Akcent". W wykonaniu Riga był to oczywiście raczej kurs "posłuszeństwo w stylu POwolnym", ale u niego to normalne ;-) Udowodnił, że skupić się na szczekaniu potrafi w nawet najbardziej rozpraszających warunkach :D Jeszcze długa droga przed nami, zanim nauczy się, że da się funkcjonować bezgłośnie.

A tu dyplom:





Link do krakowskiej szkoły AKCENT:

http://www.akcent.info.pl/

czwartek, 30 kwietnia 2009

Aportowanie

Dzisiaj Rigo udawał, że nie wie o co chodzi z tą piłką, po złapaniu biegł sobie z nią przed siebie, obwąchiwał okoliczne krzaczki, zatrzymywał się w bezpiecznej odległości ode mnie, albo po prostu porzucał piłkę i zajmował się innymi sprawami. Na szczęście okazało się, że jedno małe przypomnienie w postaci pokazania drugiej piłki po złapaniu pierwszej, jest bardzo skuteczne. Rigo od razu zaczął maszerować prosto do mnie w celu oddania piłki. No, oddania to za dużo powiedziane, podchodzi z piłką, ja ją łapię za sznurek i bawimy się w najlepsze w przeciąganie. Chyba mu taki układ na razie pasuje, bo do końca spaceru nie miałam problemów z odbieraniem mu piłki.
Slalom pod nogami robi śliczny, dzisiaj tylko raz mu się "szczekaczka" włączyła, a tak to milczy i w skupieniu bierze zakręty ;)

środa, 29 kwietnia 2009

Postępy szkoleniowe

Za dużo ich nie ma, ale najważniejsze z nich to światełko w tunelu w kwestii używania do aportowania tylko jednej piłki. Rigo chyba zatrybił wreszcie, że oddanie mi piłki do ręki nie oznacza niczego strasznego i od kilku spacerów nie muszę go wabić do mnie za pomocą drugiej piłki, co do niedawna było normą... Klikam mu każde umożliwienie mi złapania piłki za sznurek. Czasem zdarzy mu się przybiec od razu do mnie i mi oddać piłkę, innym razem obiegnie mnie dookoła i dopiero wtedy da sobie odebrać piłkę. Oczywiście są momenty, że zapomina o wszystkim i po złapaniu piłki biegnie przed siebie wywijając nią na wszystkie strony, ale jest ich stosunkowo niewiele.
Dodatkowym plusem posiadania piłek podczas każdego spaceru jest fakt, że Rigo zamiast oddalać się ode mnie w celu szukania śmieci, wąchania krzaczków itp. teraz plącze mi się non stop pod nogami, bo nie chce przegapić momentu wyciągnięcia piłek do aportowania ;-) Czuję się, jakbym jakiegoś owczarka miała, a nie charta.

środa, 11 marca 2009

Spodobało się

Rigo połknął haczyk, a konkretnie przypomniał sobie jak to fajnie jest zarobić trochę jedzenia w zamian za wykonanie paru poleceń ;-) Jak tylko biorę klikera do ręki, od razu melduje się zwarty i gotowy do działania.
Dzisiaj doszliśmy już od 7 sekund siadu, ale obejść dookoła się jeszcze nie pozwoli. Dawno tak chętnie nie siedział, chyba mu żółty ser posmakował. Wykorzystałam jego chęć do pracy i spróbowałam pokazać mu, o co chodzi w siadaniu z warowania. Na gest ręką bardzo chętnie siada, ale na samo hasło jeszcze nie potrafi zareagować.
Slalom zaczyna robić jak tylko wezmę target do ręki, czyli wracamy do starych dobrych przyzwyczajeń ;) Żeby się nie zniechęcił czasem, to nie nagradzałam go rzadziej niż co 5 kroków, protestów nie było.
Kółka za targetem kręci, ale coraz bardziej kombinuje co by to zrobić, żeby się nie narobić, czyli sprawdza, czy samo odwrócenie głowy bez obracania ciała wystarczy. Usilnie mu udowadniam, że nie wystarczy ;)
Z przybijaniem piątek muszę uważać, bo mało mi oczu przy tym nie wybija, tak chętnie prezentuje, co potrafi.
Na koniec, jak już się z nim pobawiłam, zażyczył sobie jeszcze zabawy piłką na sznurku, co mu się pierwszy raz zdarzyło. Z nadmiaru szczęścia usnął w połowie zabawy ;-)

poniedziałek, 9 marca 2009

Bezspacerowy weekend

Ja chora, a Rigo z pociętą łapą, więc głównie siedzimy w domu. Zafundowałam mu za to długą sesję szkoleniową. O dziwo po godzinie szkolenia pies prosił o jeszcze. Maniak jakiś ;) Trzysekundowe siedzenie bez wiercenia się ma już ładnie opanowane, co mnie bardzo cieszy. Ze staniem gorzej, cofnęliśmy się do samego początku, bo zaczął za mną łazić i sprawdzać, czy czasem nie chodzi mi o dostawianie się do nogi, siadanie albo warowanie (ze szczekaniem oczywiście...). Slalom wprawia go w stan euforii, nie mogę kroku zrobić, żeby mi pies nie przeszedł pod nogami. Nagradzam go już co drugi krok i nie ma nic przeciwko temu. Powiększył kolekcję zrobionych kółeczek za targetem, ale nadal koło zatoczone targetem musi być bardzo zamaszyste, bo inaczej nie chce mu się obracać o 360 stopni. Przynoszenie mi frisbee miał w głębokim poważaniu, przyniósł dwa razy, po czym stwierdził, że za rzadko go nagradzam i on się tak nie bawi. Jak zmieniłam przedmiot do przynoszenia na piłki ze sznurkiem, to od razu odzyskał zainteresowanie zabawą. Doszliśmy do wypluwania piłki prosto w moją rękę, co jest bardzo dużym postępem w oddawaniu piłek :) Na deser zafundowaliśmy jeszcze sąsiadom łomot w postaci skaczącego przez przeszkodę psa, ale stwierdziłam że to jednak za dużo szczęścia na raz (dla sąsiadów oczywiście ;) ) i skończyło się tylko na kilku przeskokach za piłeczką. Rigo zakończył całą sesję radosnym mordowaniem maskotki i wyglądał na bardzo zadowolonego ;) Nie wypominał mi braku długich spacerów przez dwa ostatnie dni.
A dzisiaj tylko wieczorem poćwiczyliśmy grzeczne siedzenie. Rigo wytrzymuje już sześć sekund bez kombinowania, ale za to moje przemieszczanie się wokół niego, połączone z wchodzeniem na wersalkę to zdecydowanie za dużo na jeden raz.

środa, 4 marca 2009

W czasie mgły whippety się nudzą

Pogoda nieprzyjemna więc Rigo nie zamierzał spędzać swojego cennego czasu na jakimś długim spacerze, wolał spać na fotelu. Ale żeby nie było mu za dobrze, to wymyśliłam mu małą powtórkę szkoleniową. Odkurzyłam stary target, pokroiłam parówkę, przy której Rigowi od razu odechciało się spać i zabrałam się za whippeta :) Okazało się, że potrafi stać nieruchomo jak się od niego odsuwam na jakieś trzy kroki w tył i wytrzyma bez obracania się jak robię ze dwa kroki w kierunku jego ogona. Docelowo ma stać nieruchomo, niezależnie od tego, co ja wokół niego robię.
Dawno nie podchodził z takim entuzjazmem do komendy "siad", może dlatego, że nie ćwiczyliśmy dużej ilości siadów, tylko wydłużałam mu czas siedzenia. Trzy sekundy wytrzyma spokojnie, tylko ubzdurał sobie, że ma siedzieć z głową tuż nad podłogą. Będę mu musiała wytłumaczyć, że ma się nie garbić ;)
I na koniec zostawiłam mu jego ulubiony target. Zrobił sześć pełnych kółek za targetem, ani się nawet nie zorientował ;) Zostanie mi jeszcze do dopracowania zlikwidowanie otwartej paszczy w pogoni za targetem, ale to chyba z wrażenia mu się ta paszcza otwierała ;)
Ze slalomem cofnęliśmy się w powijaki, ale Rigo z takim entuzjazmem przebiegał mi pod nogami tam i z powrotem, nie ważne w którym kierunku, że aż miło było mu klikać.
I to wszystko za jedną parówkę :)
Teraz roznosi mi całe mieszkanie, galopując z pluszakiem w zębach, pogoda zrobiła się bardzo spacerowa. Tylko kto wymyślił pracę...?